Recenzja w "Życiu Warszawy"

Folkowe instrumentarium, klasyczne rozwiązania i popowe melodie - to propozycja muzyczna od Atmasfery. Drugi krążek ukraińskiego zespołu okazuje się miły dla ucha.

Siedmioosobowa grupa Atmasfera dała się już poznać Polakom, choćby podczas festiwalu Przystanek Woodstock, gdzie zdobyli główną nagrodę publiczności, Złotego Bączka. Nie był to ich jedyny sukces. Ukraińscy artyści wystąpili na kilku ważnych międzynarodowych festiwalach tak u siebie w kraju, jak choćby w Norwegii. Pięc lat temu ukazała się ich debiutancka płyta "...forgotten love"

Teraz powracają z drugim albumem, „Integro".. I już od pierwszego,  bardzo stonowanego „In..." pokazują o jaką atmosferę im chodzi. Kolejne utwory pełne są przestrzeni, głównie za sprawą skrzypiec i fletów. Króluje niespiesznie budowane napięcie, melodie kojarzące się z bliskowschodnią egzotyką  (skoczne akurat „Endless Story"), ale też szeroko pojętą muzyką średniowieczną („Flower And The Wind"). Tam gdzie trzeba dodatkowo podkręcić dynamikę, pomaga choćby darabuka.

Muzycy stawiają na długie kompozycje - „Whisper" trwa osiem minut, „Every step" jeszcze dłużej. Zaprezentowana w tym ostatnim  żonglerka nastrojami, skoki od wyciszenia do pobudzenia, wymagają przecież czasu.

Na krążku zamieszczono zarówno kompozycje oparte na tradycyjnych motywach ludowych, czego dobrym przykładem jest „Kozak", nie ograniczano się do nich. „Namaste" to już rasowy, współczesny, radiowy rock jedynie wzbogacony akcentami etno. Niezależnie od klimatu, wokalistki - siostry Anastasiya i Yuliya Yaremchuk - tworzą świetne harmonie głosowe. Dysponując barwą bardzo delikatną, idealnie pasują do bardzo spójnego klimatu albumu.

Całość to przyjemna podróż do krainy łagodności, równie przystępna co też i mało rewolucyjna. Ot dobrze zrealizowany, wykonany bez obciachu i piętna przaśności etnopop.

autorka: Dominika Węcławek <źródło>

 


Aplikacja na androida z Google Play